środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 3

 Nazajutrz Shikamaru został obudzony delikatnym pocałunkiem w czoło. Zaskoczony chłopak szeroko otworzył oczy po czym odepchnął od siebie szatyna.
-Jaka niewinna reakcja - zaśmiał się mężczyzna.
-A jak miałem zareagować?! Dziękować i wskoczyć ci w ramiona?! - krzyknął oburzony.
-Choćby - odpowiedział, przysuwając się do bruneta.
-Która tak w ogóle godzina? - zapytał i przetarł łapkami zaspane oczy.
-Już wieczór. Spałeś na prawdę długo.... - Odpowiedział i nawet na moment nie spuszczał z niego wzroku.
-Czego ty jeszcze ode mnie chcesz?
-Ciebie - rzekł, po czym położył rękę na jego włosach, lekko nią ruszając.
17 - latek znów próbował odepchnąć mężczyznę, lecz bezskutecznie. Po chwili podirytowany mężczyzna mocno chwycił go za rękę i powiedział :
-Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy w jakiej jesteś sytuacji, już jesteś mój i nic tego nie zmieni.
-Ychy, nie jestem niczyją własnością.
-Owszem jesteś, moją.
Po tych słowach 20 - latek, namiętnie pocałował chłopaka, nie dając mu szansy na ucieczkę, drugą rękę włożył pod jego bluzkę, delikatnie opuszkami palców zaczął masować jego brzuch, po czym skierował dłoń ku górze i paznokciem podrażniał jego prawy sutek.
- Podoba ci się? -  zapytał go, chociaż wiedział, że tak.
-N..nie... - wyjąkał.
Szatyn masował jego podniebienie językiem. Shikamaru nie wytrzymał i zamruczał z zadowolenia.
-Widzę, że nie mówisz mi prawdy - zaśmiał się złośliwie - wystarczy tych przyjemności, bo się jeszcze zbyt nakręcę.
Po chwili ciszy Shikamaru wyskoczył z pytaniem:
-Jak ty się w ogóle nazywasz?
-Dla ciebie Pan. Brunet nadął policzki z wyraźną obrazą
-Oj, żartowałem, nie fochaj się, Sasuke.
-I gustujesz w chłopakach?
-Nie, tylko w takich słodziakach jak ty. - puścił mu oczko - Chłopiec się zarumienił i zakrył twarz poduszką.
-Nie mów tego idioto! - Krzyknął chłopak. Szatyn zaśmiał się tylko z jego reakcji, ale wiedział, że nie puści płazem przezwania go.
Nastał wieczór. Po chwili do Sasuke zadzwonił telefon. Rozmawiał tak 5min.
-Kto to był?
-Mój ojciec. Za tydzień będzie u mnie zebranie rodzinne uchihów.
-Zebranie uchihów?!
-Jutro będą przygotowania, też będziesz w nich uczestniczył. Musisz odpracować przezwanie mnie.
-A teraz chodź. Za tamtymi drzwiami znajduję się łazienka - Powiedział wskazując na drzwi.
Shika spojrzał na niego niepewnie. On chyba nie chce... się ze mną myć?! Wyrywałem się mimo, że szatyn był ode mnie o wiele silniejszy. To chyba zdenerwowało Saska i brutalnie wrzucił mnie do łazienki, zamknął za sobą drzwi, zakluczył je i klucz położył na szafce. Zsunąłem się po ścianie i patrzałem co robi mój pan. Napuścił wody, trochę mnie przy tym chlapiąc, dodał jakiegoś płynu  i zdjął z siebie ubrania. Wpatrywałem się chwilę w jego krocze, wiedziałem, że niedługo będzie chciał go użyć na mnie.... Podszedł bliżej mnie.
-Weź ręce do góry. - wykonałem polecenie i zarumieniłem się, bo miałem głowę na wysokości jego męskości, na moje nieszczęście on to zauważył i nie bezpiecznie blisko się przybliżył.
-Wstań.  - ponownie wykonałem polecenie i posłusznie wstałem, natomiast on przykucnął i zsunął moje spodnie, czyli pozostałą część piżamy. Właśnie zdałem sobie sprawy, że nic nie miałem pod spodem! Pogłaskał ręką moje krocze, a ja w tym samym momencie zasłoniłem usta, żeby nie wydać z siebie, żadnych kompromitujących dźwięków. Pocałował czubek mojego członka i polizał go po całej długości. Nie chciałem, żeby mi to robił... ale też nie chciałem, żeby przestawał. Włożył sobie do ust czubek mojej erekcji i się na niej zassał, a ręką delikatnie zgniatał moje żołędzie. Stłumiłem jęk zagryzając mocno rękę. Czułem, że byłem bardzo zarumieniony. Po chwili wziął go całego do ust i zaczął poruszać głową. To nie było dla niego żadnym wyzwaniem, gdyż nie miałem zbyt dużego narzędzia. Momentami mogłem poczuć jak delikatnie mnie podgryza. Mimowolnie poruszyłem biodrami w stronę jego ust, tym samym prosząc o szybsze tępo. Moje prośba została usłuchana i tak też się stało. Wiele nie musiał robić, a doszedłem w jego usta. Połknął wszysto i uśmiechnął się chytrze. Od razu wszedłem do wanny chcąc już się umyć. Reszta kąpieli przeszła w miarę spokojnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz